środa, 26 czerwca 2013

Od Calvariama - CD historii Danielle

- Wreszcie! - zawołała Danielle. - Gdzie ty byłeś? Martwiłam się o ciebie! 
- Nastąpiły małe komplikacje... Zaatakowali mnie.
- Ale kto?
- Zmutowane potwory... Z resztą, to nie ważne.

W jaskini Flosh pachniało krwią.
- Zabiłaś coś? - zapytałem bez przywitania.
- Nie, to tylko Krwawe Oczy.
- Komu je wydłubałaś? - przestraszyła się Dani.
- Nikomu... - zaśmiała się iDonna. - To taka roślina... Macie te żaby?
- Tak. Salamandrę też.
Podałem siostrze zwierzęta. Z żaby wzięła śluz, a z salamandry ślinę.
- Możecie je wypuścić. - powiedziała Flosh.
Oddała mi zwierzaki. Schyliłem się i położyłem na ziemi. Nagle Flosh powiedziała:
- Wywar będzie się gotował 5 godzin. Możecie coś porobi w tym czasie...

<Dani?>

Od Liam'a

Pewnego dnia spotkałem waderę. Kręciła się wew te i wew te. Na początku mnie nie zauważyła. Dopiero jak podszedłem do wodospadu się napić powiedziała coś.
- Co to robisz?
- Piję...Jestem na twoich terenach? - zapytałem łagodny, ale dość uszczypliwym głosem.
- Tak. - odparła.
- Szukam watahy... Ty też? - pokręciła głową.
- Ja mam watahę. Chcesz dołączyć? - spytała uśmiechając się nieśmiało.
- Pewnie! - zawołałem. Uśmiechnąłem się szeroko i odważnie spojrzałem jej w oczy. 
- To chodź. Pokażę ci twoją jaskinie... - odparła. 

~W jaskini~

Fajowa! - pomyślałem.
- Oprowadzisz mnie? - nalegałem.
- A nie może zrobić to...Flosh?
- Okey...

<<Alice?>>

wtorek, 25 czerwca 2013

Nowy Wilk - Liam!

Liam, Wojownik

Od Fire'a Ghost'a - CD historii Shadow'a

Niby taki silny, a taki głupi... Inteligencji za grosz. Przycisnął mnie łapą. Akurat dobrze się składało. [Prawie] łamiąc osobie łapy, złapałem go i przewróciłem.
- I co gno*u? Silny jesteś tylko w słowach. - zakpiłem. 
Oblały wstał. Zaczął na mnie szarżować. Nagle obok nas pojawiła się jakaś... szara wilczyca z rogami. Stanęła między nami i wystawiła łapę. Kiedy basior ''nadział'' się na nią, upadł z bólem. Ona nie drgnęła.
- Dzięki. - powiedziałem.
- Porsz... - ucięła krótko i poszła dalej.
Schyliłem się.
- Taki to silny... Wadera ciebie pokonuje... No, no...
Rogacz wstał. Znów zaczął szarżować.
- Teraz to ciebie zabije...! - krzyknął.
- Boje się. - mruknąłem.
Gdy był wystarczająco blisko, podskoczyłem. On wpadł na drzewo. Obok nas znów się ktoś pojawił. Ta sama, szara wadera i brązowa samica. Szybko podbiegła do rogacza.
- Co mu zrobiłeś? - zapytała marszcząc brwi.
- Nic. Szarżował na mnie, więc podskoczyłem. - odpowiedziałem obojętnie.
Szara samica, podeszła do mnie i powiedziała podając łapę:
- Flosh.
- Fire Ghost.
- Ale podstęp...
- Chciałaś go załatwić?
- Nie znam go tak dobrze, ale nie wygląda za sympatycznie.
Obok nas pojawił się basior ze skrzydłami...
- Cześć. - przywitała się Flosh.
- Witam... Kto to? - zapytał.
- Fire Ghost. - odpowiedziałem.
- Znasz go? - zapytał skrzydlaty.
- Dopiero co się poznaliśmy... - odrzekła. - To mój brat - Calvariam. Może być nieprzyjemny... Chroni mnie... Bardzo, za bardzo.
Podeszła do nas brązowa wadera.
- To jest Alice. - powiedziała Flosh. - Nasza nowa alfa.
- Co mu zrobiłeś! Przyznaj się! - zawołała alfa.
- Sorry, że się wtrącę... - zaczęła szara samica - Widziałam wszystko.
- No i jak było?
- Shadow był wściekły. Zaczął więc na niego biegnąć. Fire Ghost zwinnie podskoczył. Shadow wpadł na drzewo.
- Zaraz... jaki Fire Ghost?
- To ten tu. - pokazała na mnie Flosh.
Z moich konwersacji wynikało, że rogacz, to Shadow. Basior wstał i podszedł do Alice. Potem mruknął:
- Gnój, jeba*y...
- Ej! - krzyknęła alfa. - Licz się ze słowami, bo chyba coraz gorzej jest...
Ucichł... Korzystając z ciszy, wycofałem się dyskretnie o pobiegłem do jaskini. Nie było co robić... W moim nowym domu, też nie było ciekawie... Postanowiłem zmasakrować jaskinię. Dlaczego? Chciałem mieć dom w swoim stylu...

Gdy wstałem rano... Ujrzałem... Nicość. W mojej jaskini nie było nic... Nawet głupiego kamienia. Poszedłem więc do tego całego Shadow'a. Na dzień dobry, uderzyłem go z prawego sierpowego i lewego haka. On po tych uderzeniach... Nie wiadomo, czy się śmiał, czy płakał... Coś mu się w łubie robi. Wszedłem dalej... Zobaczyłem tam moje rzeczy. Jakieś flakony i inne pierdoły. We flakonach były duchy i dusze. Gdyby ten idiota je wypuścił, prawdopodobnie, zabiłyby go... Zabrałem co moje, i wyszedłem.

Po południu, przyszedł Shadow... Jakiś taki spokojny.
- Co ci do łba szczela?! Znów przeszedłeś tu bić?! - krzyczałem.
- Nie... - odpowiedział, rozglądając się.
- Nie rozglądaj się tak, bo ci się łeb ukręci...
Basior usiadł na przeciw mnie. Przygotowałem się na atak...

<Shadow?>

Od Haddashi

Podróżowałam przez obce krainy podśpiewując pod nosem i z wyszczerzem na pyszczku. Szkoda, że w podróży nie poznałam żadnego wilka. Byłam taka samotna. 
Wtem. Ooo!
Wilczy zapach. Tak charakterystyczny, ze nawet po stu latach mogłabym go poznać. Ruszyłam więc jego tropem, prawie potykając się o własne łapy. 
Po godzinnym, szaleńczym biegu przez las dotarłam na niewielką polankę. Była tam obecna cała gromadka wilków! WATAHA!
Nie czekając na jakąkolwiek reakcję zgromadzonych, wybiegłam na środek i zaczęłam skakać w miejscu.
- Mogę dołączyć?- pytałam raz po raz. Kilka wilków wyraźnie się speszyło. podeszła do mnie jakaś brązowa wilczyca i powiedziała z uśmiechem.
- Pewnie- wtem jeden z wilków wstał i zwrócił się do mnie.
- Mogę cię oprowadzić, jeśli chcesz- powiedział uśmiechając się lekko.

<Jakiś basior? ^^>

Nowy Wilk - Haddashi!

Haddashi, Medyczka

Od Daniela - CD historii Ayline

- Ładna jesteś i nie zaprzeczaj - odparłem 
- Eh... tylko tak mówisz, ale jest ktoś ładniejszy
- Tak, kto?
- Ty złotko - odparła przejeżdżając mi ogonem po twarzy. Uznałem, że ona na poważnie cuś do mnie czuję. Nie chciałem angażować się w związek bo przecież nie odkryłem innych wader. Zaraz spoważniałem
- Dzięki, ale nie lubie wader gotowych na partnera, wole za to szalone
- Ale ja nie jestem gotowa, tylko szalona
- Taa, każda tak mówiła

< Ayline? Sorry, że krótkie >

Od Shadow' a - CD historii Fire' a Ghost' a

- Powiedział co wiedział - odparłem plując pod nogi basiorowi
- Grr...
- I wiesz co ci powiem?
- Czego? - odpowiedział podchodząc do mnie
- Następnym razem jak odpyskniesz, to się nie będę wahać
- Już się boję - odparł stawiając się do mnie. Złapałem go za łapy, pociągnąłem, a ten upadł na ziemię i próbował wstać, ale ja przycisnąłem go tak, że nie mógł
- Odszczekaj to, a zrobię z ciebie zabawkę dla kotów, to jak przepraszasz?
- Tak - odrzekł, więc go puściłem
- I więcej nie właź tutaj jasne?! - warknąłem mu w twarz. Basior nie odpowiedział, tylko wyszedł.

~ Po południu ~

Nudny dzień dłużył się dalej. Leżałem na polanie i rozmyślałem co mam robić. Zastanawiałem się, czy iść do Danielle, ale może ona potrzebuje spokoju od tego co się ostatnio wydarzyło? Postanowiłem zostać tu. Nagle usłyszałem za mną kroki. Były coraz bliżej i gdy wyczułem, że ktoś jest za mną sprzedałem mu ostry kopniak z półobrotu. Odwróciłem się i ujżałem tego samego wilka, który wbił do mojej jaskini. Przycisnąłem go do ziemi
- Co gówniarzu, chciałeś się odwdzięczyć?!
- A co? Ogonek ze strachu podkuliłeś?
- Za tobą? Lepszego żartu nie słyszałem od lat
- Ja ci powiem zabawniejszy: jesteś silny
- Tak? Taki zabawny? To spróbuj wstać - po tych słowach basior zaczął się szarpać, ale nie mógł wstać
- Zabawny ten twój żart - odparłem z wrednym uśmiechem

< Fire Ghost? >

Od Fire'a Ghost'a

Noc... Szedłem samotnie przez jakieś ludzkie pole. Nagle ktoś mnie zobaczył... Jakiś człowiek. Akurat musiał się tędy przechadzać... Ironia losu... Zacząłem uciekać. Nagle wpadłem na jakiegoś starucha... Sorry, to był wilk. Jakiś taki... Z rogami. Popatrzył się na mnie dziwnie.
- Co się patrzysz? - zapytałem. - Wilka nie widziałeś?
Obejrzałem się za siebie. Zobaczyłem zbliżającego się faceta ze strzelbą... Zacząłem uciekać, a rogaty za mną.

Po kilku kilometrach biegu, zgubiłem go. Ten farmer jeszcze potem do jakiegoś wihajstra wsiadł... Tamtego, to prawie potrącił. Widać było, że nie trzymał formy. Trochę zdyszany pobiegłem truchtem do jaskini. Zauważyłem jakąś. Wszedłem tam i zasnąłem.

Rano obudził mnie tamten rogaty wilk... Ten sam. 
- Co się ku*wa patrzysz...?! - krzyknąłem.
- Noe można? - zapytał tępo.
- Nie kuźwa, nie można...
- Gdybyś coś wiedział...
- Ale nie chcę wiedzieć. Spie*rzaj z jaskini.
- No właśnie... To moja jaskinia.
- No i? Znajdź se inną... 
Wstałem i otrzepałem się w kurzu. On jakoś dziwnie wygiął szyję. Chyba chciał być wyższy... Kilka centymetrów go nie zbawi.
- Myślisz, że się ciebie boje? - zakpiłem.
Przycisnął mnie do ściany i przyłożył pazur do mojej szyi.
- No dawaj. - powiedziałem. Wiadomo, że tego nie zrobi.
Jego głupi uśmieszek, od razu znikł z jego ohydnej mordy. Poruszyłem się trochę do przodu. Pazur nacisnął na moją skórę. Zmieniłem jej kolor na krwisto czerwony... Upadłem. Oczywiście z przymusem. Zaczął panikować. Gdy uznałem, że wystarczy tych wygłupów. Wstałem i poszedłem do innej jaskini. Jakby nic się nie stało
- Nie widziałem jeszcze takiego tumana... - zaśmiałem się.

<Shadow? O tobie mowa >

Nowy Wilk! - Fire Ghost

Fire Ghost, Przywódca straży

Nowa Alfa!

Poonieważ że Danielle oddała mi tą watahę, mamy nową samica Alfa! Jest nią Alice! (Dlatego też od dziś opowiadania i formularze wysyłamy na howrse do ---klaudia---)
Zachęcam do kończenia opowiadań

Oddaję, kochani...

Oddaję tę watahę. Po prostu nie lubię być alfą. Wszyscy piszą opowiadania, które mam dokończać i się z nimi nie wyrabiam. Chciałabym oddać watahę osobie, która piszę ładne opowiadania, na przykład Calvariamowi. Gdyby ktoś chciał ją wziąć, to niech napisze na moim Howrse. Nie piszcie mi, żebym tego nie robiła, bo i tak się was nie posłucham. Przykro mi, że tak wyszło.

Wasza Samica Alfa,
Danielle.

sobota, 22 czerwca 2013

Od Ayline

Moi rodzice porzucili mnie i moje rodzeństwo. Jakoś sobie radziliśmy. Pewnego dnia. Rzuciłam pomysł, byśmy rozeszli się po świecie. Justin i Yasmine zgodzili się na to. Po długiej wędrówce dotarłam tu. Poszłąm szukać Alfy. Znalazłam Danielle, a ona mnie przyjęła. Poszłam obejść watahę. Zapoznałam się z członkami watahy. Najbardziej przypadli mi do gustu Danielle, Vektus i Daniel. Późnym wieczorem znowu spotkałam Daniela.
-Cześć Daniel!
-Cześć piękna, jak się masz?- Daniel flirtował ze mną. Postanowiłam odpowiadać mu równie dobrze.
-Super, a u śliczny?
-OK.-powiedział. Usiadłam koło niego.
-Hmm... Widzę, że musiałeś dużo ćwiczyć, by uzyskać taką wspaniałą sylwetkę....
-Dziękuję. Rzeczywiście dużo czasu spędzam na treningu. Ty też na pewno poświęcasz dużo czasu, by tak pięknie wyglądać.
- Bez przesady. Ja i piękna?!
<Daniel? ;3>

Nowy wilk - Ayline!


Ayline - Przywódczyni Magów

Od Wizdary

Taaa....Od kiedy zniszczono moją watahę to błąkałam się bez sensu po lasach. Przysiadłam nad jakimś wodospadem. Nudy.....
,,Tylko głupi ludzie się nudzą" - powiedziałam sobie i zaraz się otrząsłam. Weź się w garść, Wiz <Łiz>. Dziwne....Przecież ja nienawidzę tego przezwiska.... Co się ze mną dzieje...
- Ktoś Ty ? - zapytał jakiś głos. Okazało się , że stoi tu jakaś wadera.
- Wizdary - odpowiedziałam krótko.
- Taaaaaaaaa..............Wiesz, jesteś na terenach watahy pajęczej sieci.
- Eheś - odpowiedziałam i zaczęłam gapić się w wodę.
- I.....musisz tu należeć, żeby na nich przebywać.....- ciągneła.
- No to chcę dołączyć - powiedziałam obojętnie.
No i tu zostałam. Niezła wataha.

Nowy wilk - Wizdary


Wizdary - Wojowniczka

Od Danielle - CD historii Vektusa

Niestety, mój pomysł nie wypalił. Vektus nadal chrapał. W sumie to i tak mi nie przeszkadzało, nawet uważałam, że to urocze. O dziewiątej rano obudziłam basiora.
- Co? Pali się? - zapytał rozkojarzony i rozejrzał się po jaskini.
- Nie, głuptasie. - zachichotałam. - Jest już rano.
- Ooo... Chrapałem?
- Tak. - przyznałam. - To nic, prawie cię nie słyszałam.
- To dobrze. - westchnął z ulgą.
- Chodź, znajdziemy ci jaskinię. - zaproponowałam. Vektus się zgodził. Wyszłam z jaskini i rozejrzałam się po terenach.
- I jak, znalazłaś jakąś? - zapytał po chwili.
- Taak. Niezbyt duża, ale dla ciebie w sam raz. - stwierdziłam i ruszyłam przed siebie. Szliśmy w milczeniu przez kilka minut, aż naszym oczom ukazała się jaskinia:
 

<<Vektus?>>

Od Danielle - CD historii Calvariama

Flosh kazała nam przynieść sześć żab, salamandrę i kilka liści lawendy.
- Mają być żywe czy martwe? - zapytałam niepewnie. Mdli mnie na samą myśl o tych oślizgłych...
- Żywe. - odparła krótko. Brr... Jeszcze gorzej.
- Idziemy? - spytał ochoczo Calvariam.
- Taak... - zgodziłam się niechętnie. Wyszliśmy na dwór. Był wczesny ranek i słońce zdążyło wychylić się zza horyzontu. Szybko pobiegłam po lawendę, zostawiając basiorowi żaby i salamandrę. Kiedy wróciłam na umówione miejsce, Calvariama nie było. Poczekałam chwilę, niestety basior dalej się nie zjawiał. Powoli zaczynałam się martwić. A co jeśli coś mu się stało? A co jeśli zabłądził? A co jeśli to ja przyszłam w złe miejsce? Nie, to niemożliwe. Po prostu zajęło mu to więcej czasu... Odczekałam jeszcze piętnaście minut i zaczęłam nawoływać Calvariama po imieniu. W końcu wyszedł zza krzaków.
- Wreszcie! - westchnęłam z ulgą. - Gdzie ty byłeś? Martwiłam się o ciebie! - pożaliłam mu się.

<<Calvariam?>>

Nowy Chat!

Musiałam zrobić nowy Chat, bo tamten ciągle mnie wywalał, więc nie dziwcie się, jeśli jesteście zieloni :3

Wasza Samica Alfa,
Danielle

piątek, 21 czerwca 2013

Od Calvariama - CD historii Danielle


- Dlaczego tu przyszłaś? - zapytałem.
- Nie mogę spać... Od dawna. - odpowiedziała.
- Od kiedy?
- Od dwóch lat.
- Czemu? - spytałem z troską.
- Bo... Kiedy byłam szczeniakiem, moja mama rzuciła na mnie zaklęcie niezniszczalności. Miało one skutki uboczne i nie mogłam spać. Byłam u najlepszych szamanów na świecie, niestety, żaden nie zdołał zdjąć zaklęcia. - wyjaśniłam z nieskrywanym smutkiem.
- Wiesz, może Flosh spróbuje? Ona zna się na magii... - zaproponowałem.
- Serio? - zapytała wadera. Widocznie ucieszona.
- Moglibyście być trochę ciszej? Próbuję spać... - mruknęła moja siostra.
Po chwili roześmialiśmy się.
- Z czego się śmiejecie? - zapytała oburzona Flosh.
- Z ciebie, głupolu! - zawołałem.
Samica pokazała tylko kły i podeszła do nas.
- Siostra, nie popisuj się. - powiedziałem. - Możesz jakoś pomóc Danielle?
- No... ale o co chodzi? - zapytała.
- Nie mogę spać od dwóch lat... - odpowiedziała alfa.
- Da się zrobić... Najpierw przynieście mi... Żaby w ilości 6, jedną salamandrę i... Może kilka liści lawendy. Resztę składników mam.
- Tyle? - zapytała alfa.
- Jeśli wolisz iść po mocz konia i kał żyrafy, to proszę.
- Nie... Lepiej nie...

<Dani? Idziemy po żaby czy mocz ? xD>

Od Vektusa - CD historii Danielle


-Vektus, śpisz? - szturchnęła mnie wadera około 3 rano
-Już nie- powiedziałem ziewając
-a co? - dodałem po chwili
-Strasznie chrapiesz- powiedziała wadera, nie za bardzo zrozumiałem chrapałem? Że ja? Przecież ja nigdy nie chrapałem!
-Chrapię? - zapytałem ze zdziwieniem
-Eh.. tak
-Ojej przepraszam... wiesz ja nigdy nie chrapałem i wiesz.. - powiedziałem zawstydzony nie dość że Dani mnie gości to jeszcze przeze mnie nie może spać! O matko... masakra....
Wadera nic nie odpowiedziała tylko cichutko zachichotała
-Wiesz może resztę nocy spędzę na zewnątrz....- w końcu odezwałem się do wadery
-Hmm.. mam lepszy pomysł- powiedziała Dani wybiegając w środku nocy i zaciągając mnie ze sobą do lasu
-Co ty robisz? Jest środek nocy - powiedziałem zaspany
-Eh... zobaczysz - uśmiechnęła się Dani, podchodząc do kępki z mchem
-Po co Ci mech? - zapytałem biorąc go w pysk
-Słyszałam że jak się wyżej ma głowę to mniej się chrapie - odpowiedziała znów się cudownie uśmiechając
-Eh.. mam nadzieję... - powiedziałem cicho drapiąc się w głowę

<<Danielle? Dalej chrapałem czy twe metody się sprawdziły? ;P>>

Od Danielle - CD historii Vektusa

Vektus zgodził się zostać u mnie na noc. Może nie było tego widać, ale w duchu skakałam z radości. Wybrałam się do lasu po świeży mech i starannie pościeliłam legowisko. Mam nadzieję, że będzie mu wygodnie.
-Wiesz... nie musisz tak dokładnie tego robić, mi wystarczy kawałek mchu czy sterta liści... - powiedział, widząc moje starania.
- Jestem gospodynią, moim obowiązkiem jest zadbać o wygodę gościa. - odpowiedziałam dyplomatycznie, na co basior się zaśmiał. Położyliśmy się na legowiskach. Kilka minut potem słyszałam ciche chrapanie basiora. Westchnęłam cicho. Mam tak spędzić całą noc? Szturchnęłam go w ramię. Nic. Cóż, najwyraźniej tak. Patrzyłam, jak księżyc powoli sunie na niebie. Około trzeciej nad ranem znów szturchnęłam basiora.
- Vektus, śpisz? - szepnęłam.

<<Vektus, śpisz, czy nie śpisz? xd>>

Od Shadow'a - CD historii Danielle


- Danielle, skoro jesteśmy sami chcę ci coś powiedzieć
- Tak?
- Ja, ja...
- Mi możesz wszystko powiedzieć
- OK, ale nie wiem jak to przyjmiesz.... ja kocham cię
Wadera zdziwiła się
- Shadow ja... ja
- Tak wiem ty chcesz tylko przyjaźń - powiedziałem załamany, jakbym nie chciał żyć
- Shadow nie chodzi o to, że cie nie kocham, wiesz znamy się krótko nie możemy jeszcze być razem
- Tak wiem, ale mi chodzi o to, żebyś wiedziała co czuję
- To dobrze - odparła z uśmiechem
- Wiesz, ty jesteś na serio najbliższym mi wilkiem i ja tylko tobie ufam
- Ja ciebie też bardzo lubię
- OK wracamy już?
- OK
- Ja cie podrzucę - wadera kiwnęła głową na znak, że się zgadza. Przytuliłem ją i znów wzbiliśmy się w niebo. Po chwili dotarliśmy do watahy.
- Dziękuję za podwózkę
- Eh... nie ma za co
- Dobranoc
- Papa

~ Następnego dnia ~

Całą noc marzyłem o Danielle. Rankiem wyszedłem i upolowałem jelenia. Zaciągnąłem go do Danielle
- Dzień dobry, przyniosłem ci śniadanko - przywitałem się
- Cześć Shadow, dziękuję ci bardzo
- Nie ma za...
- Oh jest! - przerwała mi po czym zaczęliśmy się śmiać
- Smacznego - odparłem
- Dziękuję - powiedziałai zaczęła jeść
- Mogę dziś wpaść około 12.00? - zapytałem
- OK, akurat jestem wolna
- OK to papa
- Papa
Każdego dnia przychodziłem do Danielle. Razem poznaliśmy się doskonale i nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Codziennie przez cały miesiąc. Któregoś dnia przyszedłem do niej rano. Spędziliśmy cały dzień razem. Wieczorem powiedziałem:
- Danielle?
- Tak?
- Znamy się już długo i bardzo dobrze więc mam pytanie
- Jakie? Pamiętaj wal śmiało - śmieliśmy się
- OK, więc...
- No?
- Danielle, czy chcesz być ze mną? Jesteś sensem mego życia i jedyną wilczycą, którą kocham. Proszę ja cię kocham

< Danielle proszę >

Od Vektusa - CD historii Danielle

- No tak, zupełnie zapomniałam! - krzyknęła wadera
- Wiesz, jest dość późno, nie mam sił na znalezienie ci jaskini, może chciałbyś przenocować u mnie?
Zdziwiłem się - dobra w zasadzie to szczena mi opadła , taka piękna wadera pyta się mnie czy chcę u niej przenocować wow
-Ale ty tak na serio? - zapytałem trochę zaczerwieniony, bałem się że wyjdę na kretyna ale kto wie może to była jakaś Fata Morgana czy co
-No tak... - Wadera zaczerwieniła się, zasłoniła pyszczek ogonem i mrugnęła kilka razy rzęsami
-Ja wiesz.. chętnie przenocuję- powiedziałem uśmiechając się , Daniele odwzajemniła uśmiech i poszliśmy do jaskini.
W Jaskini Danielle przygotowała mi posłanie naznosiła mchy i staranie ułożyła go obok swojego legowiska
-Wiesz... nie musisz tak dokładnie tego robić mi wystarczy kawałek mchy czy sterta liści... - powiedziałem w końcu patrząc na waderę

<<Danielle? Sorka że takie krótkie ale jakoś tak nie mam pomysłu...>>

Od Alice - "Nowa wataha, nowe przyjaźnie"

To działo się kilka dni temu ... wtedy pierwszy raz postawiłam łapę na terenie watahy. Byłam mała, mojej watasze panowała wojna, nie miałam siły uciekłam, nie wiedziałam czy moja rodzina jeszcze żyje. Wędrowałam latami w poszukiwaniu schronienia, aż znalazłam bardzo magiczny las, wszędzie rosły przeróżne kwiaty, we wszystkich kolorach świata, Nagle usłyszałam jakiś szelest .... Ze krzaków wyszedł wilk.
- Witaj, jestem .......

< Dokończy ktoś? proooszeeeeee ... :3 >

Nowy wilk - Alice!


Alice, Samica Beta, Szamanka

Od Danielle - CD historii Calvariama

Oprowadziłam rodzeństwo po terenach watahy. Po całym dniu wędrówki, zaprowadziłam ich do wolnej jaskini, sama poszłam do mojej. Położyłam się na legowisku i miałam zamiar tak przeczekać całą noc. W końcu, ostatnio spałam jakieś... dwa lata? Cóż, nie wiem, nie liczę. Ciągle rozmyślałam o tym nowym basiorze. Jak mu tam było... Calvariam? Tak, Calvariam. Nie ukrywam, bardzo mi się spodobał. Nie wiem tylko, czy odwzajemnia uczucia... Może go odwiedzę... Co mi tam. Wstałam i wyszłam na dwór. Dyskretnie przebiegłam do jaskini Calva.
Dlaczego tu przyszłaś? - zapytał.
- Nie mogę spać... Od dawna. - odpowiedziałam.
- Od kiedy?
- Od dwóch lat. - spojrzał na mnie zaskoczony.
- Czemu? - spytał z troską.
- Bo... Kiedy byłam szczeniakiem, moja mama rzuciła na mnie zaklęcie niezniszczalności. Miało one skutki uboczne i nie mogłam spać. Byłam u najlepszych szamanów na świecie, niestety, żaden nie zdołał zdjąć zaklęcia. - wyjaśniłam z nieskrywanym smutkiem.
- Wiesz, może Flosh spróbuje? Ona zna się na magii... - zaproponował. 
- Serio? - zapytałam z entuzjazmem. Pokiwał głową. Omal nie rzuciłam mu się na szyję. W końcu będę normalna! Ciekawe,jak zareaguje na to mój brat... Może lepiej, żeby o tym nie wiedział... Nagle Flosh się obudziła.
- Moglibyście być trochę ciszej? Próbuję spać... - mruknęła. Ja i Calvariam spojrzeliśmy na siebie. Nagle wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. - Co was tak bawi? - pytała rozkojarzona wadera.

<<Calvariam, Flosh?>>

czwartek, 20 czerwca 2013

Od Daniela - Jak dotarłem?

Swojej rodziny nie znam. A dlaczego? Nie wiem. Może mnie porzucili, a może nie. Wychowywałem się wśród dziczy, skazany tylko na siebie. Dorosłem na wilka jakim jak widać jestem. W buszu nie chciałem już żyć. Pomyślałem, że muszę coś zrobić, więc zrobiłem. Szukałem watahy. Sporo czasu mi to zajęło. Gdy miałem się już poddać spotkałem waderę
- Cześć - powiedziała
- Witaj laluniu
- Nie pozwalaj sobie
- Uuu... ostra, he he lubię takie
- Grr.... możesz zacząć nie być bezczelem?
- Może
- OK, a chcesz dołączyć do mojej watahy?
- Hmm....
- No, to jak?
- OK
I po kilku minutach byłem już członkiem.

Nowy wilk - Daniel!


Daniel - Omega

Od Lucasa - CD historii Danielle

Myślałem że poprztykałem się z Danielle. Ale jednak nie. Na szczęście. Czułem do niej coś dziwnego......miłość? Ale jakąś taką inną. Muszę z nią porozmawiać.

- Danielle pójdziemy nad wodospad?
- Tak oczywiście!- Odparła Danielle.
Droga zajęła trochę ale co tam. Na miejscu rozmawialiśmy, Danielle popchnęła mnie do wody, a ja ją. Śmiech nieustannie nam towarzyszył.
W końcu odważyłem się i powiedziałem.
- Danielle posłuchaj bo ja.....cóż kocham cię.- Odparłem.
- Lucas....ja- Jąkała Daniel. Bezczelnie jej przerwałem.
- Ale jakoś tak inaczej. Jak siostrę czy coś. No nie wiem.....i- Urwałem. Nagle chmury się rozstąpiły a z pod ziemi wyskoczył demon:

- COŚ TY POWIEDZIAŁ?! KOCHASZ JĄ? NIGDY CI NE POZWOLĘ I NIE POZWALAŁEM!- Wrzeszczał demon.
Znałem tego demona. To mój własny mentor. Demon cisnął mnie w drzewo a Danielle stanęła w płomieniach.
- DANIELLE!- Krzyknąłem. Poczułem jak siły napływają w mnie. Rzuciłem się na demona. Wpadliśmy do podziemia. Nagle z obu stron pojawiła się niebieska fala. Czas! podróżowałem w czasie a demon coraz bardziej się niszczył i rozpadał. Wypadłem w jakimś palącym się miejscu. Podszedłem bliżej. Zobaczyłem wilka wyskakującego z pożaru. Wilk był mały i trzymał mniejszą waderę w zębach. Uciekł daleko. Stanął i zaczął płakać. Podszedł do niego inny duży wilk i złapał go za grzbiet. Wilk tylko zawył: Danielle.

Powróciłem do swoich czasów. Danielle o dziwo nic się nie stało.
- Lucas!- krzyknęła i przytuliła mnie.- Też to czuję...tę miłość.
- Wiem z kąt Danielle....a może raczej siostro.- Powiedziałem.
Wadera była zmieszana.
- Widziałem nas. Ty mnie nie pamiętałaś. Byłaś za mała a to ja uratowałem cię. Ale rodziców nie. To przez demona nasi rodzice zginęli.- Odparłem.
- Lucas.......pamiętam cię. Przypomniałam sobie. To ty mój braciszek mnie uratowałeś.- Powiedziała Danielle i przytuliła mnie. Powoli wróciliśmy do watahy. ,, A jednak ktoś z mojej rodziny przeżył" Pomyślałem.

<< Danielle :3>>

środa, 19 czerwca 2013

Od Calvariama - CD historii Danielle


Mam nadzieje, że Flosh nauczy się czegoś od Danielle. Może i alfa młodsza, ale mądrzejsza.
- To nic takiego. Mała jeszcze jest. Musi się wiele nauczyć. - powiedziała. - Co do pytania, tak mam. Zechcielibyście do niej dołączyć?
- Pewnie! - zgodziła się moja siostra.
- Poczekaj! Chcesz dołączyć do watahy zupełnie obcej wadery! - krzyknąłem oburzony.
- Tak. W czym problem? - zapytała. Nie miałem już siły na jej denne odzywki. - Oprowadzisz nas?
- Jasne! - odparła Danielle. - Gdzie najpierw?
- Macie tu góry? - zapytała Flosh.
- Tak, oczywiście.
- Super! Prowadź! - zawołała siostra.
Przez pół drogi, szedłem z tyłu, za waderami. One gadały, a ja nie wiedziałem co robić. Czy wtrącić się do rozmowy, czy może zaczekać, aż one coś do mnie powiedzą... Cichy i zamyślony. Nagle Danielle odwróciła się do mnie i powiedziała:
- Co taki cichy?
- A tak jakoś... - odpowiedziałem spuszczając łeb.
Dotarliśmy. Piękne góry... Na prawdę.
- Wspinamy się? - zapytała rezolutnie Flosh.
- Nie teraz. - odpowiedziałem cicho. - Na razie Dani nas oprowadza.
- No dobra...
Poszliśmy dalej. Do lasu liściastego.

Po całym dniu zwiedzania, alfa zaprowadziła nas do wolnej jaskini. Flosh położyła się na mchu i zasnęła. Wyglądała jak martwa. Ja czuwałem przy wejściu. Nie ma czasu na spanie. Nagle obok mnie pojawiła się alfa.
- Dlaczego tu przyszłaś? - zapytałem nie odrywając oczu z księżyca.
- Nie mogę spać... Od dawna. - odpowiedziała.
- Od kiedy?

<Dani?>

Od Drago - CD historii Danielle

-Daniele??-wyszeptałem po tym gdy obudziłem się
-Drago co się stało z wilkami?
-ehh nie chce o tym mówić....
Wstałem i patrzyłem na nia .Było mi głupio .Martwiłem się ,że może sieę to powtórzyć.
-ehh Danielle ja chyba tu nie pasuje ja jestem inny....
Miałem łzy w oczach .Ona stała nieruchomo wiedizałem ,że ją zawiodłem .
Poszedłem gdzieś nie wiedzałem czy idzie za mną ale nie patrzyłem na to.
Czyli poszedłem na cementarz .Stanąłem nad jednym grobie.

Patrzyłem i płakałem nad nim . Użyłem mocy i wokół mnie i grobu powstała ściany .Płomienie zrobiły się niebieskie.

Miałem w oczach łzy . Powoli zaczełem się zmienaić w Demona ,ale jakoś sie powstrzymywałem .NIe wiedziałem ,że Danielle stoi za mną...
(Danielle, dokoncz)

Od Danielle - CD historii Lucasa

Poszłam z Lucasem nad rzekę. Było fajnie, dopóki basior nie wyłowił z niej niebieskiego kamyka. Dał mi chwilę do popatrzenia,a potem wyrzucił. Kiedy spytałam się, czemu to zrobił, stwierdził, że: "W jego środku czyha zło". Szkoda, bo był śliczny, zrobiłabym z niego ładną ozdobę do mojej jaskini. Poszliśmy dalej. Prawiłam mu kazania na temat tego, że chciałabym mieć partnera.
- Wiesz bo będę chciała znaleźć tego jedynego.
- Aha. To powiedzenia życzę. Tak w sekrecie to ja tu porządnych nie widzę.- odparł, na co się zaśmiałam.
- No jest taki jeden. - westchnęłam z rozmarzeniem. Tak właściwie, było ich dwóch, ale mieli te same cechy.  Lucas przystanął na chwilę.
- Coś nie tak?- spytałam.
- Nie, nie kontynuuj.- zachęcał.
- No i on jest miły... - mówiłam. - Pomocny... - spojrzałam na niego ukradkiem, żeby sprawdzić, jak zareaguje, niestety, jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. - I często jest przy mnie.
- A dlaczego mi to mówisz? - zapytał.
- No bo wiesz jesteś moim doradcą i....przyjacielem.- dodałam.
- Aha. Dzięki- powiedział.
- O, chodź, już późno. - zauważyłam. Nawet gdybyśmy teraz wrócili do watahy, nudno by było...
- Musimy już iść? - narzekał basior.
- Taak, musimy. - odparłam.
- No ale czemu? - pytał.
- Bo tak chce alfa. - odpowiedziałam i tym samym ucięłam rozmowę.

<<Lucas?>>

Od Danielle - CD historii Vektusa

Pochodziłam z Vektusem do końca dnia. Pogadaliśmy trochę i pośmialiśmy się. Dobrze mi się z nim gadało, ale wydawał się zbyt... Nieśmiały. Oprowadziłam go jeszcze i mieliśmy się rozejść, gdy basior zapytał:
-Posłuchaj ... mam jeszcze jedno pytanie... -
-Mów.
-A gdzie ja ten.. no ...
-No co? Znów nie możesz się wysłowić? - zaśmiałam się.
-A gdzie ja mam mieszkać? - odparł z uśmiechem.

- No tak, zupełnie zapomniałam! - krzyknęłam. - Wiesz, jest dość późno, nie mam sił na znalezienie ci jaskini, może chciałbyś przenocować u mnie?

<<Vektus, przykro mi, że takie krótkie, ale nie miałam pomysłu :/ >>

Od Danielle - CD historii Drago

Przechadzałam się z Drago nad wodospadem, aż basior nagle zesztywniał.
- Musze już iść, ja... - urwał i pobiegł w głąb lasu. Wiodłam za nim wzrokiem, aż zupełnie zniknął wśród drzew.
- Drago! Stój! - krzyknęłam za nim, ale najwyraźniej mnie nie słyszał. Nie mogłam go tak zostawić i pobiegłam za nim. Przedzierałam się przez las raniąc sobie łapy. Nie zważałam na ból, chciałam wiedzieć, co się stało z Drago. Słyszałam krzyki powarkiwania, co jeszcze bardziej mnie zaniepokoiło. W końcu dotarłam na polanę, na której leżał Drago. Wokół niebo walały się martwe ciała wilków. Nie chciałam wiedzieć, co tam zaszło. Wytworzyłam wodą kulę i "wchłonęłam" do niej basiora. Zaniosłam go na tereny watahy i tam wyczyściłam z krwi. Przygotowałam mu legowisko w jego jaskini i go tam ułożyłam. Czekałam, aż się obudzi.

~Trzy godziny potem~

- Danielle? - wyszeptał basior, po tym jak się obudził.

<<Drago, dokończ>>

Obecność!

Calvariam i Flosh są już obecni, można pisać z nimi opowiadania.

Wasza Samica Alfa,
Danielle

Od Lucasa

Cóż dostałem jaskinię, i dobrą posadę. Danielle pokazała mi watahę. I ogólnie jest nie źle. Zdawało mi się że znam Danielle. Od dawna ale niby z kąd? Nie wiem. Jako doradca miałem trochę roboty ale co tam. Każdej nocy demon mówił co mam zrobić następnego dnia. Znałem każdy ich słaby punkt. Każdego o prócz.....Danielle. Nawet demon nic o niej nie wiedział. Wilczyca zagadka.

*
- Lucas.- Odparła Danielle.
- Tak?
- Może przejdziemy się co?- Spytała.
- Ech....No...- Jąkałem. ,, Idź!" Kazał demon.- Dobra.
- Dobrze to chodźmy nad rzekę.

Szliśmy tam sekundę. Już nad rzeką patrzyliśmy w dal. Spojrzałem w wodę. ,, Co to?" pomyślałem. Ujrzałem to:

Lśniło pełnym blaskiem. Wziąłem to i ujrzałem swoje odbicie. ,, Odrażające" pomyślałem. W krysztale zobaczyłem coś jeszcze

Znałem ją. To była Melisa. Moja była dziewczyna. I nagle przypomniałem sobie o tym jak ją rozniosłem w pył.
Koło mnie pojawiła się inna głowa. To była głowa Danielle.
- Jaki śliczny!- odparła.
- Tak. Niby tak. powierzchownie jest śliczny ale...w środku czyha zło.- Powiedziałem.
- Jak to?
- Widzę w nim.....moją byłą. I widzę.....moich poległych rodziców.....i....- Urwałem to co zobaczyłem było szokujące. To byłem ja. JA jako szczeniak. Już wtedy zabiłem pierwszego wilka.
- Wiem. Ja widzę swoich rodziców. To smutne.- Odparła Danielle.
Zamachnąłem się i wyrzuciłem ten przeklęty kamyk daleko w wodę.
Tak jest najlepiej.

Wracając Danielle powiedziała.
- Wiesz bo będę chciała znaleźć tego jedynego.
- Aha. To powiedzenia życzę. Tak w sekrecie to ja tu porządnych nie widzę.- odparłem.
Zaśmiała się.
- No jest taki jeden.
Stanąłem na chwilę. ,, Czy ona mówi o mnie? NIE kto by chciał takiego potwora".
- Coś nie tak?- Spytała.
- Nie, nie kontynuuj.- Zachęcałem.
- No i on jest miły.....
,, Nie ja" Myślałem.
- Pomocny...
,, nie ja"
- I jest często przy mnie.
,, Nie..... zaraz ja jestem często przy niej! O Cho*era!" pomyślałem.
- A dlaczego mi to mówisz?
- No bo wiesz jesteś moim doradcą i....przyjacielem.- Dodała.
- Aha. Dzięki- Powiedziałem.
- O choć już późno.

Po dotarciu do watahy spytałem:
- Może pójdziemy jutro nad wodospad?
- A czy tam nie chodzą zakochani?- Spytała Danielle ze strachem w glosie.
- No nie. Jak przyjaciele. Dobra?- Spytałem

<< Danielle? Daj szanse grzesznikowi XD>>

wtorek, 18 czerwca 2013

Od Vektusa - CD historii Danielle


Okazało się, że ta wadera ma watahę, hm, w sumie spoko zapytałem czy mnie oprowadzi.
- Eee... Ok, gdzie najpierw?- zapytała w końcu.
Wzruszyłem ramionami.
-Nie wiem, przecież ja nie wiem gdzie co jest, więc to ty ... em..
-Prowadź? - dodała.
-Tak! Właśnie tak! Prowadź! - powiedziałem z uśmiechem czułem się trochę zmieszany , to takie dziwne uczucie...No ale nie ważne poszliśmy na "wędrówkę", chociaż w sumie.. to był bardziej spacer... wadera pokazała mi wszystko co gdzie jest, było fajnie, trochę pogadaliśmy i pośmialiśmy się.
-Posłuchaj ... mam jeszcze jedno pytanie... - zapytałem po chwili trochę nieśmiało.
-Mów.
-A gdzie ja ten.. no ...
-No co? Znów nie możesz się wysłowić? - zaśmiała się.
-A gdzie ja mam mieszkać? - odparłem z uśmiechem - Co się ze mną dzieje? Dziwne... nigdy nie miałem problemów z mówieniem...

<<Danielle? Gdzie mam spędzać noce? ;p >>

Od Drago - CD historii Danielle

-łał superowe miejsca -zauważyłem w wodzie ,ze moje oczy zmieniają kolor

Powiedziałem
-muszę już iść ja -potknąłem się ,ale szybko wstałem i ruszyłem w las biegiem.
Po chwili gdy byłem w głębi lasu zmieniłem się w Demona.
A te moje niebieskie oczy zmieniły się na czerwone .Wtedy już nie panowałem nad sobą .Tylko myślałem ,żeby mnie Danielle nie zobaczyła.Prubowałem sie powstrzymać od mordowania ,ale nie dałem rady .Ruszyłem w kierunku jakicś wilków.
Wyglądały bezbronnie a ja nic nie mogłem zrobić.Biegłem w ich kierunku.
Widziałem tylko urywki jak rozrywam ich cała......
Po chwili zemndlałem .Odmieniłem się .Gdy już otworzyłem oczy widziałem tylko jak Danielle biegnie tu.Wstałem i uciekałem poza granice .Nie chciałem z nią rozmawiać po tym co znów zaszło.Postanowiłem się ukryć poza terenami watahy na jakiś czas.
(może być? dokończ Daniele)

Od Danielle - CD historii Vektusa

Chodziłam sobie po terenach watahy, w końcu i tak nie miałam co robić. Cały czas czułam na sobie czyjeś spojrzenie, ale za każdym razem, gdy się odwracałam, nikogo nie było.  To uczucie towarzyszyło mi aż do wodospadu. Dopiero tam mój prześladowca. Z krzaków wyłonił się (nawet przystojny) basior. Na nic nie zwracając uwagi podszedł do wodospadu i zaczął z niego pić.
-Co ty tutaj robisz? - zapytałam stanowczym tonem podchodząc do niego.
-Piję.. A co jestem na twoich terenach? - odparł uszczypliwym, można by nawet powiedzieć, szyderczym tonem.
-Można tak powiedzieć.. - odpowiedziałam podnosząc jedną brew i przyglądając się mu dokładnie. Na pierwszy rzut oka był dobrze zbudowanym basiorem o czarno-brązowej sierści.

- Czyli, że masz watahę? - zapytał. Potwierdziłam to skinieniem głowy.
- A co, chcesz dołączyć? - odparłam z uśmiechem.
- Taak. - mruknął.
- Dobra. - zgodziłam się.
- A... Oprowadzisz mnie? - zapytał, jakby trochę... zmieszany?
- Eee... Ok, gdzie najpierw?

<<Vektus, sorki, że takie króciutkie, ale weny nie mam :/>>

Od Vektusa

Urodziłem się daleko baaardzo daleko, w watasze wilków z żywiołem krwi jednak ja nie miałem tego żywiołu i za to byłem "odpychany" od towarzystwa, moi rodzice nie mogli tego znosić i wreszcie postawili się alfom niestety.. bez rezultatu a wręcz przeciwnie... zabili ich za "kpienie" ze świętego prawa, nie mogłem tego znieść zmieniłam się na zawsze moje serce stało się kamienne a ja przestałem wierzyć w cokolwiek jednak nie mogłem przepuścić alfom tego co mi zrobili - zabiłam ich jedynego syna , nie było mi go szkoda odtąd mordowanie nie było dla mnie żadną przeszkodą , wędrowałem aż nagle spotkałem jakąś waderę , kręciła się w te i we wte na początku mnie nie zauważyła podszedłem więc do wodospadu i zaczęłem pić
-Co ty tutaj robisz? - zapytała stanowczym tonem podchodząc do mnie
-Piję.. a co jestem na twoich terenach? - powiedziałem łagodnym ale zarazem uszczypliwym głosem
-Można tak powiedzieć.. - odpowiedziała podnosząc jedną brew i przyglądając się mi dokładnie

<Danielle? Co było potem? ;p>

Nowy wilk - Vektus!


Vectus - Przywódca Obrońców

Od Lucasa

Dawno dawno temu...zaraz wy nie dzieci! Dobra jakiś czas temu rozwaliłem swoją watahę. Swoją mamę, tatę, dziewczynę ogólnie wszystkich. Demon był ze mnie dumny. Ja też. przez kolejne 2 lata szlajałem się po lasach i wwalałem się w każdą wojnę watah. Tak sobie rozwalić wszystko w pył. Moja mama mówiła że ,, Synku mój drogi przyniosły cię wilcze aniołki!". Hm..moim zdaniem demony. W każdym razie tak było że idąc pewnego dnia lasem napotkałem waderę. ,, Ładna dosyć.....rozniesiemy ją sobie w pył!" pomyślałem. Podszedłem bliżej i już miałem cisnąć w nią czasem kiedy odwróciła się do mnie. Nie mogłem się ruszyć. Było coś w jej oczach coś co przyprawiało mnie o dreszcze. Coś czego nawet demon nie umiał wyjaśnić.
- Ach do licha tam!- Krzyknąłem.
- Co się stało?- Spytała wadera.
- Nic.
- Dobra. Jestem Danielle. A ty?- Spytała.
- Lucas.
- Może dojdziesz do mojej watahy?- spytała.
- Dobra

Nowy wilk - Lucas!


Lucas - Doradca Samicy Alfa

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Nowa zakładka!

Za prośbą Flosh i Calvariana (zuzia79) zostaje dodana nowa zakładka! Dziękuje za ten pomysł :3

Wasza Samica Alfa,
Danielle

Nieobecni

Flosh i Calvariam (zuzia79) będą nieobecni w dniach 17 i 18 czerwca. Proszę nie pisać opowiadań z nimi w udziale w tych dniach.

Wasza Samica Alfa,
Danielle

niedziela, 16 czerwca 2013

Od Danielle - CD historii Shadow'a

O dziwo, wstałam dosyć wcześnie. Nie chciałam tracić czasu na leżenie na posłaniu, więc od razu wstałam i zaczęłam doprowadzać się do porządku. Kiedy skończyła, wybrałam się na mały obchód watahy. Po dłuższej chwili przystanęłam, aby popatrzeć na krajobraz. Fakt, miałam mało członków, ale to nic. Nagle podbiegł do mnie Shadow.
- Cześć. - przywitał się.
- Cześć. - odparłam z delikatnym uśmiechem.
- To dla ciebie. - wręczył mi przepiękną różę w kolorach tęczy.
- Jaki piękny. - zachwycałam się.
- Tak, piękny, jak ty - odpowiedział. Zarumieniłam się lekko. Lubię być chwalona, ale bez przesady.
- Dasz zabrać się w jedno miejsce? - poprosił.
- Oczywiście. - zgodziłam się bez wahania.
- OK. - mruknął i wzbił się w powietrze wraz ze mną. Po chwili wylądowaliśmy nad cudownym wodospadem.

- Wow! Ale tu pięknie! - powiedziałam.
- Tak... nad tym wodospadem żyłem przez kilka lat. - odparł.
- Jej, sama chciałabym tutaj mieszkać - szepnęłam. Basior uśmiechnął się tajemniczo.
- Danielle?
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Co się stało?
- Nic, ale eh... to może być troszku dziwne, ale umiem robić makijaż. Mogę ci zrobić
- OK. - zgodziłam się. Usiadłam posłusznie i czekałam, aż basior zrobi swoje. Po kilku minutach powiedział:

- Skończone. - jak na komendę podeszłam do wody i przejrzałam się w niej. Makijaż był niesamowity.
- Do twarzy ci w nim. - kolejny komplement od strony Shadow'a.
- Dziękuję. - odparłam grzecznie. Potem położyliśmy się i zaczęliśmy pogawędkę. Sporo czasu nam zleciało. W końcu basior powiedział:
- Znam miejsce, gdzie nikt nie mieszka, a pięknie jest tam wieczorami.
- OK, a zaprowadzisz mnie tam? - zapytałam ochoczo.
- Oczywiście. - zgodził się wilk.
Podróż nie trwała długo. Wręcz przeciwnie. Doszliśmy w piękne miejsce. Było tak... Magicznie.
- Ty znasz tylko samie piękne miejsca - powiedziałam uśmiechnięta.
- He he. Uznam to za komplement. - odparł.
Zaczęliśmy się śmiać. Shad powiedział:
- Danielle, mam fajny pomysł.
- Jaki?
- To miejsce będzie tylko nasze i będziemy tu przychodzić razem.
- OK
- Ale musimy coś sobie obiecać
- OK, ale co?
- To, że nikt nie będzie mógł dowiedzieć się o tym miejscu
- OK, umowa stoi - podaliśmy sobie łapy. Siedzieliśmy tam bardzo, bardzo długo.

~W Nocy~

- Robi się już bardzo późno, może chodźmy do watahy? - zaproponowałam.
- Ale po co, przecież jest świetnie, przy tobie zawsze jest świetnie.
- Dzięki - odparła rumieniąc się. 
- Danielle?
- Tak?
- Ten dzień był najpiękniejszy w mym życiu, a jeśli w te miejsca przyszedł bym bez ciebie to nie byłby on piękny
- Eh, tylko tak mówisz. - odparłam.
- Nie, naprawdę przy tobie chce mi się żyć, dla ciebie zrobiłbym wszystko. - powiedział. Chciałam jak najszybciej zmienić temat.
- Wiesz... Cieszę się, że wataha tak dobrze prosperuje. - odparłam nerwowo. Shadow spojrzał na mnie zaskoczony.
- Ja też się cieszę... - odpowiedział.

<<Shadow, co było dalej? Sorki, że takie krótkie, brak weny :/>>

Od Danielle - CD historii Flosh i Calvariama

Obudziłam się późnym rankiem. Gdybym mogła, nie wstawałbym z legowiska. Niestety, obowiązki czekały. Leniwie zwlokłam się z posłania i poczłapałam do mojej toaletki. Powolnymi ruchami rozczesywałam splątane kosmyki włosów. Nagle odezwał się mój żołądek. Cóż, wypadałoby coś przekąsić.Wybrałam się na małe polowanie. Pobiegłam do lasu. Niemal od razu wpadłam na dorodnego jelenia. Bez wahania rzuciłam mu się do gardła. Szarpaliśmy się chwilę, aż zwierze padło trupem. Upiekłam mięso za pomocą żywiołu ognia i zabrałam się do jedzenia. Po skończonym posiłku poszłam nad staw. Umyłam pysk i łapy. Postanowiłam zrobić sobie mały spacerek. Przechodziłam właśnie obok niewielkiej jaskini, gdy usłyszałam głosy:
- Co ty masz na tym ''iPhonie''?
- Skąd wiesz, że to iPhone?
- Nie jestem tak głupi... Przed twoimi narodzinami, miałem z nim kontakt.
- No a kto go pozyskał?
- Nasz kuzyn. Kradnie rzeczy z ludzkich sklepów. To akurat, leżało na śmietniku.
- Aha... Mamy złodzieja w rodzinie, fajnie.
- Oj przestań... - musiałam zmienić pozycję, bo łapy mi zdrętwiały. Oczywiście, narobiłam przy tym dużo hałasu. Jeden z nich, chyba basior, odezwał się:

- Idź do jaskini. - "Raz kozie śmierć" - pomyślałam i wyszłam z ukrycia. Przede mną ukazał się -nie powiem- nawet przystojny basior. Mierzyliśmy się wzrokiem dłuższą chwilę.
- Cześć...? - przywitał się.
- O! - zawołałam zaskoczona, w sumie nie wiem czym. - Witam!
- Flosh, możesz wyjść... - powiedział, a obok niego pojawiła się wadera, na oko o rok starsza ode mnie.
- Flosh. - powiedziała.
- Danielle. - podałam łapę nieznajomemu basiorowi.
- Calvariam. - odwzajemnił podanie łapy.
Cisza. Jego siostra brutalnie ją przerwała.
- Dobra, przywitaliście się. Przejdźmy do konkretów. Masz watahę? - zapytała, jakby znudzona.
- Flosh! - zawołał Calvariam. - Nie wolno tak ''walić prosto w mostu''!
- To nic takiego. Mała jeszcze jest. Musi się wiele nauczyć. - powiedziałam, chociaż tak naprawdę, to ja byłam najmłodsza. - Co do pytania, tak mam. Zechcielibyście do niej dołączyć?

- Pewnie! - zgodziła się Flosh. Calv natychmiast jej przerwał.
- Poczekaj! Chcesz dołączyć do watahy zupełnie obcej wadery! - krzyknął.
- Tak. W czym problem? - zdziwiła się. Basior się poddał. Wilczyca wyglądała na zadowoloną. - Oprowadzisz nas?
- Jasne! - odparłam z uśmiechem. - Gdzie najpierw?

<<Flosh, Calvariam?>>

Od Shodow'a do Danielle

Przechadzałem się po terenach gdy nagle zauważyłem Danielle. Chciałem zrobić jej niespodziankę. Zerwałem kwiat:

Podbiegłem do niej cicho i powiedziałem:
- Cześć
- Cześć
- To dla ciebie - i podałem jej kwiat
- Jaki piękny
- Tak, piękny, jak ty - odparłem patrząc na nią. Wadera zarumieniła się.
- Dasz zabrać się w jedno miejsce?
- Oczywiście
- OK
Posiadam moc latania bez skrzydeł więc unieśliśmy się w górę.

~ Na miejscu ~

- WOW! Ale tu pięknie - odparła, widząc to miejsce:

- Tak... nad tym wodospadem żyłem przez kilka lat
- Jej sama chciałabym tutaj mieszkać - odparła
Nagle przyszło mi coś do głowy
- Danielle
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć
- Co się stało?
- Nic, ale eh... to może być troszku dziwne, ale umiem robić makijaż. Mogę ci zrobić
- OK

~ Kilka minut później ~

- Gotowe, zobacz sama - wadera spojrzała na swoje odbicie w wodzie
- Ale pięknie!
Makijaż wyglądał tak:

- Do twarzy ci w nim - odparłem
- Dziękuję
Położyliśmy się nad wodospadem. Zaczęliśmy rozmawiać sporo o nas, a mianowicie co tam u nas, co lubimy robić itp. Poznaliśmy się bardzo dobrze. Ta rozmowa dłużyła się w nieskończoność. O 18.00 powiedziałem
- Znam miejsce, gdzie nikt nie mieszka, a pięknie jest tam wieczorami
- OK, a zaprowadzisz mnie tam?
- Oczywiście
Podróż nie trwała długo. Wręcz przeciwnie. Doszliśmy na miejsce:

- Ty znasz tylko samie piękne miejsca - powiedziała uśmiechnięta
- He he uznam to za komplement
Zaczęliśmy się śmiać. Powiedziałem:
- Danielle, mam fajny pomysł
- Jaki?
- To miejsce będzie tylko nasze i będziemy tu przychodzić razem
- OK
- Ale musimy coś sobie obiecać
- OK, ale co?
- To, że nikt nie będzie mógł dowiedzieć się o tym miejscu
- OK, umowa stoi - podaliśmy sobie łapy.

~ W nocy ~

- Robi się już bardzo późno, może chodźmy już do watahy?
- Ale po co, przecież jest świetnie, przy tobie zawsze jest świetnie
- Dzięki - odparła rumieniąc się
- Danielle
- Tak?
- Ten dzień był najpiękniejszy w mym życiu, a jeśli w te miejsca przyszedł bym bez ciebie to nie byłby on piękny
- Eh, tylko tak mówisz
- Nie, naprawdę przy tobie chce mi się żyć, dla ciebie zrobiłbym wszystko
Nagle wadera powiedziała...

< Danielle? >

Od Danielle - CD historii Drago

Przechadzałam się po terenach watahy, kiedy wpadłam na nieznajomego mi basiora. Podszedł do mnie i powiedział:
-Hej.
-Hej. - odparłam z uśmiechem.
-jak masz na imię?- zapytał wilk i uważnie mi się przyjrzał.
-Danielle. - odpowiedziałam, również mierząc basiora wzrokiem.
-Jakie ładne imię, ja mam Drago. - rzekł.
-Twoje też jest ładne. - powiedziałam, bardziej z grzeczności niż z serca.
-N,ie nie prawda, czyje są te miejsca piękne? - nagle zmienił temat i rozejrzał się wokół.
-Moje i mojej watahy.-wyjaśniłam.
-Mogę dołączyć? - poprosił.
-Tak. - chętnie się zgodziłam. na twarzy basiora pojawił się uśmiech.
-Dzięki! Oprowadzisz mnie, bo jeszcze chyba nie byłem we wszystkich miejscach?

- Pewnie. Chodźmy. - ruszyliśmy. Pokazałam mu wszystko, zaczynając od gór, a kończąc na wodospadzie. Zajęła nam to całe popołudnie.
- I jak, zadowolony? - zapytałam, kiedy w końcu zrobiliśmy sobie czas na odpoczynek.

<<Drago? Zadowolony? >>

sobota, 15 czerwca 2013

Od Flosh i Calvariama

*Oczami Flosh*

Noc spędziłam z moim bratem w jaskini. Dużej, przytulnej i ciepłej jaskini. Ja spałam spokojnie, ale Calvariam nie... Ciągle siedział i gapił się w horyzont. Podeszłam do niego i usiadłam.
- Co tam widzisz, braciszku? - zapytałam.
- Zło... - uciął krótko.
- Ta.. Pewnie... - zaśmiałam się.
- Tak. Wiesz, ile wilków się zabija?! Wiesz ile ludzi nas zabija?! Wiesz ile zła na nas czyha! Nawet ze mną nie jesteś do końca bezpieczna!
- To po co mnie chronisz?
- Nie zrozumiesz tego...
- Jestem pojętna.
- Tylko potem żadnych pytań...
- Okey, okey...
- Już raz ciebie porwali. Nie chciałbym przeżywać tego znów... Walczyć...
- Nie umiesz walczyć?
- Miało nie być pytań...
- No dobra... Powiedź tylko.
- Umiem walczyć. Idź spać.
Poszłam w głąb jaskini. Ułożyłam się i próbowałam zasnąć. Nie byłam senna... Wzięłam więc słuchawki i zaczęłam słuchać piosenek. Jedną z nich była ta:
http://www.youtube.com/watch?v=S_q8L8Tksd8
Wpadła mi w ucho kilka dni temu. Potem nadeszła... Ta najlepsza piosenka...
http://www.youtube.com/watch?v=sOMZ3dcyHbs
Gdy zaczął się refren... Zaśmiałam się głośno. Cal odwrócił się i popatrzył na mnie srogo.
- No co? - zapytałam.
Podeszłam do niego i założyłam mu słuchawki. Po chwili słuchania, zapytałam:
- I jak?
Roześmiał się tak samo głośno, jak ja.

*Oczami Calvariama*

Czego ona słucha... Matko... Ogłupiające i śmieszne.
- Co ty masz na tym ''iPhonie''? - zapytałem
- Skąd wiesz, że to iPhone?
- Nie jestem tak głupi... Przed twoimi narodzinami, miałem z nim kontakt.
- No a kto go pozyskał?
- Nasz kuzyn. Kradnie rzeczy z ludzkich sklepów. To akurat, leżało na śmietniku.
- Aha... Mamy złodzieja w rodzinie, fajnie.
- Oj przestań...
Nagle coś zaszeleściło w krzakach.
- Idź do jaskini. - szepnąłem.
Już szykowałem się do ataku, gdy z zarośli wyszła wadera. Stanąłem normalnie i gapiłem się na nią z przechyloną głową.
- Cześć...? - przywitałem się.
- O! - zawołała zaskoczona. - Witam!
- Flosh, możesz wyjść... - powiedziałem, a obok mnie pojawiła się siostra.
- Flosh. - powiedziała.
- Danielle. - podała mi łapę nieznajoma.
- Calvariam. - odwzajemniłem podanie łapy.
Cisza. Moja siostra, oczywiście miała coś do powiedzenia.
- Dobra, przywitaliście się. Przejdźmy do konkretów. Masz watasze?
- Flosh! - zawołałem. - Nie wolno tak ''walić prosto w mostu''!
- To nic takiego. Mała jeszcze jest. Musi się wiele nauczyć. - mówiła Danielle.

<Dani?>

Nowe Wilki - Flosh i Calvariam!


Flosh - Mag Białej Magii


Calvariam - Mag Czarnej Magii

Od Drago - Jak dotarłem?

Spacerowałem po nieznanych terenach .Jeszcze nigdy ich nie widziałem .Las piękny. Rzeka zimna, Wodospad przepiękny.
Szłem sobie teraz przez łąke ,aż tu nagle zobaczyłem jakąś piękną wilczyce .
Podeszłem do niej i powiedziałem.
-hej
-hej
-jak masz na imię/
-Daniele
-jakie ładne imię ja mam Drago
-twoje też jest ładne
-nie nie prawda, czyje są te miejsca piękne?
-moje i mojej wathy
-moge dołączyć ?
-tak 
-dzięki oprowadizsz mnie jeszcze bo chyba nie byłem we wszystkich miejscach?


<Danielle, dokończ>

Nowy Wilk - Drago!


Drago - Przywódca Walk!

Od Shadow'a - Jak dotarłem?

Od kąd byłem szczeniakiem wiadomo było, że mym żywiołem jest śmierć. Nawet jako taki gówniarz byłem twardy, bezwzględny i zabójczy. Pewnego dnia do watahy wpadli ludzie. Zamordowali moją rodzinę. Ja jedyny przeżyłem. Schowałem się w lesie gdzie rosłem i przez samodzielne życie jestem wielkim mistrzem wszelkich dziedzin. Śledziłem ludzi do czasu, gdy byłem już wystarczająco silny i wielki, aby ich powalić. W nocy zaatakowałem. Każdy z nim podczas mojego ataku nie przeżył, a ja nie byłem zmęczony i wyszedłem z tego bez szwanku. Przez następne 3 lata szukałem miejsca gdzie mnie zechcą. Szukanie było długie i wyczerpujące. Pewnego dnia zauważyłem jakąś waderę. Podszedłem i zapytałem się:
- Cześć, jak masz na imię? - wadera odwróciła się w moją stronę i wtedy ujrzałem... ujrzałem jaka jest piękna
- Jestem Danielle, a ty? - zapytała, ale ja nie mogłem się wysłowić, to był najpiękniejszy widok w moim życiu
- Je... jes-stem Sha-adow - powiedziałem w końcu
- Witaj Shadow, chcesz dołączyć do mojej watahy?
- Z przyjemnością - odparłem
Po kilku minutach byłem już członkiem.

Nowy Wilk - Shadow!


Shadow - Przywódca Polowań

piątek, 14 czerwca 2013

Pierwszy Członek + Samica Alfa!

Mamy zaszczyt gościć pierwszego członka watahy, czyli mnie xD


Danielle - Samica Alfa, Łowczyni

Otwarta!

Wataha zostaje otwarta! Można wysyłać formularze i opowiadania. Oczywiście, dodam także nowe zakładki w wolnym czasie.

Wasza Samica Alfa,
Danielle