- Wreszcie! - zawołała Danielle. - Gdzie ty byłeś? Martwiłam się o ciebie!
- Nastąpiły małe komplikacje... Zaatakowali mnie.
- Ale kto?
- Zmutowane potwory... Z resztą, to nie ważne.
W jaskini Flosh pachniało krwią.
- Zabiłaś coś? - zapytałem bez przywitania.
- Nie, to tylko Krwawe Oczy.
- Komu je wydłubałaś? - przestraszyła się Dani.
- Nikomu... - zaśmiała się iDonna. - To taka roślina... Macie te żaby?
- Tak. Salamandrę też.
Podałem siostrze zwierzęta. Z żaby wzięła śluz, a z salamandry ślinę.
- Możecie je wypuścić. - powiedziała Flosh.
Oddała mi zwierzaki. Schyliłem się i położyłem na ziemi. Nagle Flosh powiedziała:
- Wywar będzie się gotował 5 godzin. Możecie coś porobi w tym czasie...
<Dani?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz