- Cześć. - przywitał się.
- Cześć. - odparłam z delikatnym uśmiechem.
- To dla ciebie. - wręczył mi przepiękną różę w kolorach tęczy.
- Jaki piękny. - zachwycałam się.
- Tak, piękny, jak ty - odpowiedział. Zarumieniłam się lekko. Lubię być chwalona, ale bez przesady.
- Dasz zabrać się w jedno miejsce? - poprosił.
- Oczywiście. - zgodziłam się bez wahania.
- OK. - mruknął i wzbił się w powietrze wraz ze mną. Po chwili wylądowaliśmy nad cudownym wodospadem.
- Wow! Ale tu pięknie! - powiedziałam.
- Tak... nad tym wodospadem żyłem przez kilka lat. - odparł.
- Jej, sama chciałabym tutaj mieszkać - szepnęłam. Basior uśmiechnął się tajemniczo.
- Danielle?
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Co się stało?
- Nic, ale eh... to może być troszku dziwne, ale umiem robić makijaż. Mogę ci zrobić
- OK. - zgodziłam się. Usiadłam posłusznie i czekałam, aż basior zrobi swoje. Po kilku minutach powiedział:
- Skończone. - jak na komendę podeszłam do wody i przejrzałam się w niej. Makijaż był niesamowity.
- Do twarzy ci w nim. - kolejny komplement od strony Shadow'a.
- Dziękuję. - odparłam grzecznie. Potem położyliśmy się i zaczęliśmy pogawędkę. Sporo czasu nam zleciało. W końcu basior powiedział:
- Znam miejsce, gdzie nikt nie mieszka, a pięknie jest tam wieczorami.
- OK, a zaprowadzisz mnie tam? - zapytałam ochoczo.
- Oczywiście. - zgodził się wilk.
Podróż nie trwała długo. Wręcz przeciwnie. Doszliśmy w piękne miejsce. Było tak... Magicznie.
- Ty znasz tylko samie piękne miejsca - powiedziałam uśmiechnięta.
- He he. Uznam to za komplement. - odparł.
Zaczęliśmy się śmiać. Shad powiedział:
- Danielle, mam fajny pomysł.
- Jaki?
- To miejsce będzie tylko nasze i będziemy tu przychodzić razem.
- OK
- Ale musimy coś sobie obiecać
- OK, ale co?
- To, że nikt nie będzie mógł dowiedzieć się o tym miejscu
- OK, umowa stoi - podaliśmy sobie łapy. Siedzieliśmy tam bardzo, bardzo długo.
~W Nocy~
- Robi się już bardzo późno, może chodźmy do watahy? - zaproponowałam.
- Ale po co, przecież jest świetnie, przy tobie zawsze jest świetnie.
- Dzięki - odparła rumieniąc się.
- Danielle?
- Tak?
- Ten dzień był najpiękniejszy w mym życiu, a jeśli w te miejsca przyszedł bym bez ciebie to nie byłby on piękny
- Eh, tylko tak mówisz. - odparłam.
- Nie, naprawdę przy tobie chce mi się żyć, dla ciebie zrobiłbym wszystko. - powiedział. Chciałam jak najszybciej zmienić temat.
- Wiesz... Cieszę się, że wataha tak dobrze prosperuje. - odparłam nerwowo. Shadow spojrzał na mnie zaskoczony.
- Ja też się cieszę... - odpowiedział.
<<Shadow, co było dalej? Sorki, że takie krótkie, brak weny :/>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz