Pewnego dnia spotkałem waderę. Kręciła się wew te i wew te. Na początku mnie nie zauważyła. Dopiero jak podszedłem do wodospadu się napić powiedziała coś.
- Co to robisz?
- Piję...Jestem na twoich terenach? - zapytałem łagodny, ale dość uszczypliwym głosem.
- Tak. - odparła.
- Szukam watahy... Ty też? - pokręciła głową.
- Ja mam watahę. Chcesz dołączyć? - spytała uśmiechając się nieśmiało.
- Pewnie! - zawołałem. Uśmiechnąłem się szeroko i odważnie spojrzałem jej w oczy.
- To chodź. Pokażę ci twoją jaskinie... - odparła.
~W jaskini~
Fajowa! - pomyślałem.
- Oprowadzisz mnie? - nalegałem.
- A nie może zrobić to...Flosh?
- Okey...
<<Alice?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz