Podróżowałam przez obce krainy podśpiewując pod nosem i z wyszczerzem na pyszczku. Szkoda, że w podróży nie poznałam żadnego wilka. Byłam taka samotna.
Wtem. Ooo!
Wilczy zapach. Tak charakterystyczny, ze nawet po stu latach mogłabym go poznać. Ruszyłam więc jego tropem, prawie potykając się o własne łapy.
Po godzinnym, szaleńczym biegu przez las dotarłam na niewielką polankę. Była tam obecna cała gromadka wilków! WATAHA!
Nie czekając na jakąkolwiek reakcję zgromadzonych, wybiegłam na środek i zaczęłam skakać w miejscu.
- Mogę dołączyć?- pytałam raz po raz. Kilka wilków wyraźnie się speszyło. podeszła do mnie jakaś brązowa wilczyca i powiedziała z uśmiechem.
- Pewnie- wtem jeden z wilków wstał i zwrócił się do mnie.
- Mogę cię oprowadzić, jeśli chcesz- powiedział uśmiechając się lekko.
<Jakiś basior? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz