niedziela, 16 czerwca 2013

Od Danielle - CD historii Flosh i Calvariama

Obudziłam się późnym rankiem. Gdybym mogła, nie wstawałbym z legowiska. Niestety, obowiązki czekały. Leniwie zwlokłam się z posłania i poczłapałam do mojej toaletki. Powolnymi ruchami rozczesywałam splątane kosmyki włosów. Nagle odezwał się mój żołądek. Cóż, wypadałoby coś przekąsić.Wybrałam się na małe polowanie. Pobiegłam do lasu. Niemal od razu wpadłam na dorodnego jelenia. Bez wahania rzuciłam mu się do gardła. Szarpaliśmy się chwilę, aż zwierze padło trupem. Upiekłam mięso za pomocą żywiołu ognia i zabrałam się do jedzenia. Po skończonym posiłku poszłam nad staw. Umyłam pysk i łapy. Postanowiłam zrobić sobie mały spacerek. Przechodziłam właśnie obok niewielkiej jaskini, gdy usłyszałam głosy:
- Co ty masz na tym ''iPhonie''?
- Skąd wiesz, że to iPhone?
- Nie jestem tak głupi... Przed twoimi narodzinami, miałem z nim kontakt.
- No a kto go pozyskał?
- Nasz kuzyn. Kradnie rzeczy z ludzkich sklepów. To akurat, leżało na śmietniku.
- Aha... Mamy złodzieja w rodzinie, fajnie.
- Oj przestań... - musiałam zmienić pozycję, bo łapy mi zdrętwiały. Oczywiście, narobiłam przy tym dużo hałasu. Jeden z nich, chyba basior, odezwał się:

- Idź do jaskini. - "Raz kozie śmierć" - pomyślałam i wyszłam z ukrycia. Przede mną ukazał się -nie powiem- nawet przystojny basior. Mierzyliśmy się wzrokiem dłuższą chwilę.
- Cześć...? - przywitał się.
- O! - zawołałam zaskoczona, w sumie nie wiem czym. - Witam!
- Flosh, możesz wyjść... - powiedział, a obok niego pojawiła się wadera, na oko o rok starsza ode mnie.
- Flosh. - powiedziała.
- Danielle. - podałam łapę nieznajomemu basiorowi.
- Calvariam. - odwzajemnił podanie łapy.
Cisza. Jego siostra brutalnie ją przerwała.
- Dobra, przywitaliście się. Przejdźmy do konkretów. Masz watahę? - zapytała, jakby znudzona.
- Flosh! - zawołał Calvariam. - Nie wolno tak ''walić prosto w mostu''!
- To nic takiego. Mała jeszcze jest. Musi się wiele nauczyć. - powiedziałam, chociaż tak naprawdę, to ja byłam najmłodsza. - Co do pytania, tak mam. Zechcielibyście do niej dołączyć?

- Pewnie! - zgodziła się Flosh. Calv natychmiast jej przerwał.
- Poczekaj! Chcesz dołączyć do watahy zupełnie obcej wadery! - krzyknął.
- Tak. W czym problem? - zdziwiła się. Basior się poddał. Wilczyca wyglądała na zadowoloną. - Oprowadzisz nas?
- Jasne! - odparłam z uśmiechem. - Gdzie najpierw?

<<Flosh, Calvariam?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz