Dawno dawno temu...zaraz wy nie dzieci! Dobra jakiś czas temu rozwaliłem swoją watahę. Swoją mamę, tatę, dziewczynę ogólnie wszystkich. Demon był ze mnie dumny. Ja też. przez kolejne 2 lata szlajałem się po lasach i wwalałem się w każdą wojnę watah. Tak sobie rozwalić wszystko w pył. Moja mama mówiła że ,, Synku mój drogi przyniosły cię wilcze aniołki!". Hm..moim zdaniem demony. W każdym razie tak było że idąc pewnego dnia lasem napotkałem waderę. ,, Ładna dosyć.....rozniesiemy ją sobie w pył!" pomyślałem. Podszedłem bliżej i już miałem cisnąć w nią czasem kiedy odwróciła się do mnie. Nie mogłem się ruszyć. Było coś w jej oczach coś co przyprawiało mnie o dreszcze. Coś czego nawet demon nie umiał wyjaśnić.
- Ach do licha tam!- Krzyknąłem.
- Co się stało?- Spytała wadera.
- Nic.
- Dobra. Jestem Danielle. A ty?- Spytała.
- Lucas.
- Może dojdziesz do mojej watahy?- spytała.
- Dobra
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz