- Danielle pójdziemy nad wodospad?
- Tak oczywiście!- Odparła Danielle.
Droga zajęła trochę ale co tam. Na miejscu rozmawialiśmy, Danielle popchnęła mnie do wody, a ja ją. Śmiech nieustannie nam towarzyszył.
W końcu odważyłem się i powiedziałem.
- Danielle posłuchaj bo ja.....cóż kocham cię.- Odparłem.
- Lucas....ja- Jąkała Daniel. Bezczelnie jej przerwałem.
- Ale jakoś tak inaczej. Jak siostrę czy coś. No nie wiem.....i- Urwałem. Nagle chmury się rozstąpiły a z pod ziemi wyskoczył demon:
- COŚ TY POWIEDZIAŁ?! KOCHASZ JĄ? NIGDY CI NE POZWOLĘ I NIE POZWALAŁEM!- Wrzeszczał demon.
Znałem tego demona. To mój własny mentor. Demon cisnął mnie w drzewo a Danielle stanęła w płomieniach.
- DANIELLE!- Krzyknąłem. Poczułem jak siły napływają w mnie. Rzuciłem się na demona. Wpadliśmy do podziemia. Nagle z obu stron pojawiła się niebieska fala. Czas! podróżowałem w czasie a demon coraz bardziej się niszczył i rozpadał. Wypadłem w jakimś palącym się miejscu. Podszedłem bliżej. Zobaczyłem wilka wyskakującego z pożaru. Wilk był mały i trzymał mniejszą waderę w zębach. Uciekł daleko. Stanął i zaczął płakać. Podszedł do niego inny duży wilk i złapał go za grzbiet. Wilk tylko zawył: Danielle.
Powróciłem do swoich czasów. Danielle o dziwo nic się nie stało.
- Lucas!- krzyknęła i przytuliła mnie.- Też to czuję...tę miłość.
- Wiem z kąt Danielle....a może raczej siostro.- Powiedziałem.
Wadera była zmieszana.
- Widziałem nas. Ty mnie nie pamiętałaś. Byłaś za mała a to ja uratowałem cię. Ale rodziców nie. To przez demona nasi rodzice zginęli.- Odparłem.
- Lucas.......pamiętam cię. Przypomniałam sobie. To ty mój braciszek mnie uratowałeś.- Powiedziała Danielle i przytuliła mnie. Powoli wróciliśmy do watahy. ,, A jednak ktoś z mojej rodziny przeżył" Pomyślałem.
<< Danielle :3>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz