Swojej rodziny nie znam. A dlaczego? Nie wiem. Może mnie porzucili, a może nie. Wychowywałem się wśród dziczy, skazany tylko na siebie. Dorosłem na wilka jakim jak widać jestem. W buszu nie chciałem już żyć. Pomyślałem, że muszę coś zrobić, więc zrobiłem. Szukałem watahy. Sporo czasu mi to zajęło. Gdy miałem się już poddać spotkałem waderę
- Cześć - powiedziała
- Witaj laluniu
- Nie pozwalaj sobie
- Uuu... ostra, he he lubię takie
- Grr.... możesz zacząć nie być bezczelem?
- Może
- OK, a chcesz dołączyć do mojej watahy?
- Hmm....
- No, to jak?
- OK
I po kilku minutach byłem już członkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz