środa, 19 czerwca 2013

Od Lucasa

Cóż dostałem jaskinię, i dobrą posadę. Danielle pokazała mi watahę. I ogólnie jest nie źle. Zdawało mi się że znam Danielle. Od dawna ale niby z kąd? Nie wiem. Jako doradca miałem trochę roboty ale co tam. Każdej nocy demon mówił co mam zrobić następnego dnia. Znałem każdy ich słaby punkt. Każdego o prócz.....Danielle. Nawet demon nic o niej nie wiedział. Wilczyca zagadka.

*
- Lucas.- Odparła Danielle.
- Tak?
- Może przejdziemy się co?- Spytała.
- Ech....No...- Jąkałem. ,, Idź!" Kazał demon.- Dobra.
- Dobrze to chodźmy nad rzekę.

Szliśmy tam sekundę. Już nad rzeką patrzyliśmy w dal. Spojrzałem w wodę. ,, Co to?" pomyślałem. Ujrzałem to:

Lśniło pełnym blaskiem. Wziąłem to i ujrzałem swoje odbicie. ,, Odrażające" pomyślałem. W krysztale zobaczyłem coś jeszcze

Znałem ją. To była Melisa. Moja była dziewczyna. I nagle przypomniałem sobie o tym jak ją rozniosłem w pył.
Koło mnie pojawiła się inna głowa. To była głowa Danielle.
- Jaki śliczny!- odparła.
- Tak. Niby tak. powierzchownie jest śliczny ale...w środku czyha zło.- Powiedziałem.
- Jak to?
- Widzę w nim.....moją byłą. I widzę.....moich poległych rodziców.....i....- Urwałem to co zobaczyłem było szokujące. To byłem ja. JA jako szczeniak. Już wtedy zabiłem pierwszego wilka.
- Wiem. Ja widzę swoich rodziców. To smutne.- Odparła Danielle.
Zamachnąłem się i wyrzuciłem ten przeklęty kamyk daleko w wodę.
Tak jest najlepiej.

Wracając Danielle powiedziała.
- Wiesz bo będę chciała znaleźć tego jedynego.
- Aha. To powiedzenia życzę. Tak w sekrecie to ja tu porządnych nie widzę.- odparłem.
Zaśmiała się.
- No jest taki jeden.
Stanąłem na chwilę. ,, Czy ona mówi o mnie? NIE kto by chciał takiego potwora".
- Coś nie tak?- Spytała.
- Nie, nie kontynuuj.- Zachęcałem.
- No i on jest miły.....
,, Nie ja" Myślałem.
- Pomocny...
,, nie ja"
- I jest często przy mnie.
,, Nie..... zaraz ja jestem często przy niej! O Cho*era!" pomyślałem.
- A dlaczego mi to mówisz?
- No bo wiesz jesteś moim doradcą i....przyjacielem.- Dodała.
- Aha. Dzięki- Powiedziałem.
- O choć już późno.

Po dotarciu do watahy spytałem:
- Może pójdziemy jutro nad wodospad?
- A czy tam nie chodzą zakochani?- Spytała Danielle ze strachem w glosie.
- No nie. Jak przyjaciele. Dobra?- Spytałem

<< Danielle? Daj szanse grzesznikowi XD>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz