Vektus zgodził się zostać u mnie na noc. Może nie było tego widać, ale w duchu skakałam z radości. Wybrałam się do lasu po świeży mech i starannie pościeliłam legowisko. Mam nadzieję, że będzie mu wygodnie.
-Wiesz... nie musisz tak dokładnie tego robić, mi wystarczy kawałek mchu czy sterta liści... - powiedział, widząc moje starania.
- Jestem gospodynią, moim obowiązkiem jest zadbać o wygodę gościa. - odpowiedziałam dyplomatycznie, na co basior się zaśmiał. Położyliśmy się na legowiskach. Kilka minut potem słyszałam ciche chrapanie basiora. Westchnęłam cicho. Mam tak spędzić całą noc? Szturchnęłam go w ramię. Nic. Cóż, najwyraźniej tak. Patrzyłam, jak księżyc powoli sunie na niebie. Około trzeciej nad ranem znów szturchnęłam basiora.
- Vektus, śpisz? - szepnęłam.
<<Vektus, śpisz, czy nie śpisz? xd>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz