- Co? Pali się? - zapytał rozkojarzony i rozejrzał się po jaskini.
- Nie, głuptasie. - zachichotałam. - Jest już rano.
- Ooo... Chrapałem?
- Tak. - przyznałam. - To nic, prawie cię nie słyszałam.
- To dobrze. - westchnął z ulgą.
- Chodź, znajdziemy ci jaskinię. - zaproponowałam. Vektus się zgodził. Wyszłam z jaskini i rozejrzałam się po terenach.
- I jak, znalazłaś jakąś? - zapytał po chwili.
- Taak. Niezbyt duża, ale dla ciebie w sam raz. - stwierdziłam i ruszyłam przed siebie. Szliśmy w milczeniu przez kilka minut, aż naszym oczom ukazała się jaskinia:
<<Vektus?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz